Paczula z cedrem czyli prawie jak Angel…

tapiokaMój Mąż jest spedytorem i „wozi” różne toksyczne substancje, tzw. ADRy. Czasami jest to… czekolada – tak, to produkt trujący (bo jak wpadnie od jeziora, to wybije rybki – może w pierwszej chwili zabawne, ale w sumie racja!), a czasami zapachy. Co i śmieszne, i straszne – te same aromaty wykorzystywane są w kostkach toaletowych i wodach toaletowych. Naprawdę! I to dlatego właśnie płyn do płukania pachnie niczym balsam do ciała… a zapach do wnętrz jak perfumy od wielkiego kreatora.

Często zdarzało mi się, że kupując choćby ten wspomniany płyn do płukania okazywało się, że jest w nim wiele nut zapachowych bardzo podobnych do tych zawartych w kosmetykach do ciała – i tu i tu miód, i tu i tu argan, i tu i tu macadamia… Ale wkład Clem Goa o zapachu paczuli z cedrem powalił mnie na łopatki. Czemu? Bo pachnie (to żadna kryptoreklama, choć kocham akurat naprawdę te perfumy) jak Angle o Thierry’ego Muglera. Naprawdę! W pierwszej chwili jak go poczułam myślałam, że koleżanka się posikała perfumami, a okazało się, że otworzyła buteleczkę wkładu zapachowego do dyfuzora. Padłam. A jak się okazało, że do uwalniania zapachu wcale nie są potrzebne rattanowe patyczki, bo może być urocza róża z tapioki, wiedziałam, że od teraz w mojej oazie spokoju i relaksu (znaczy w łazience) będzie królowała ona – paczula z nim – cedrem w iście anielskim duecie…

I postanowiłam także poszukać w czeluściach mojego magazynu więcej takich podobieństw – co ma szansę się udać, bo mamy ponad 300 zapachów w ofercie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *