Tego się nie je, czyli gdy Małżonek kieruje się swoim nosem!

Każda moja praca (wiem wiem, mam fajnie!) zawsze wiązała się z dostawaniem prezentów – w branży mediowej znanych jako #darylosu. No wiadomo – dziennikarkę trzeba jakoś przekupić, a dawanie białych kopert jest passe. No i karalne… 😉 Dlatego przez te 9 lat w korporacji nazbierało się trochę (duuużo) giftów i równie wiele anegdot. Ta przypomniała mi się, gdy przyłapałam Małżonka wkładającego do ust wosk. Tak, dobrze czytacie – wosk, taki „ze świecy”.

W męskim(?) stylu, czyli nie samą wanilią i innymi lawendami kobieta żyje!

whiskyCzym są dla Was tzw. „kobiece zapachy”? Mi to sformułowanie kojarzy się z tym, co słodkie i ciepłe. Wanilia, maliny, lawenda – te sprawy. Wiecie o co chodzi – o aromaty, które prawdziwy facet uznałby za „babskie”. I chyba coś w tym jest, patrząc na to, kto jakie zapachy kupuje w moim sklepie. Widząc zamówienie naprawdę można pobawić się w zgadywanie, jakiej płci i w jakim wieku jest dany klient. Szkoda tylko, że hazard jest nielegalny 😉 Czym zatem są „męskie zapachy” i czy kobiety mogą na nie co najwyżej kręcić nosem?