Pomander, czyli przeszłość nigdy nie odchodzi, tylko się tuninguje!

pomanderDzisiaj będzie filmowo… Wieczór w piątek trzynastego to doskonały moment na horror, nieprawdaż? Wyganiasz męża z domu do kumpli, zapraszasz przyjaciółkę, bierzecie wino i najbardziej kaloryczne przekąski, jakie istnieją(!), oczywiście zapalasz świecę. Tym razem moim wyborem była Village Candle Obsydian – fantastyczne połączenie cedru, bursztynu, do tego odrobina wetiveru. A teraz film – klasyka, czyli „Dziecko Rosemary” Polańskiego. To dopiero klimat! Stopniowe budowanie napięcia, świetna muzyka Komedy i w pewnym momencie, doznajesz tego dziwnego uczucia, że nawet tutaj widzisz kawałek swojej pracy – taki jeden pachnący naszyjnik…