Jak świeże owoce, czyli gdy świeca pachnie, a natura nie…

appleNie lubię robić zakupów. Really. Mimo że – jak większość lasek – uwielbiam ubrania, buty i dodatki (biedna moja karta kredytowa – jedna, druga i trzecia też…), to chyba w kwestii shoppingowej się zestarzałam 😉 Jak pomyślę, że mam pół popołudnia spędzić między wieszakami, to mówię pas. I odpalam wybrany sklep w wersji online, nie ukrywam – nabywam, a potem… zostawiam lub odsyłam. Wiwat darmowe zwroty! 😉 Z czego cieszy się mój Małżonek, mający niezły ubaw, widząc tych biednych przedstawicieli płci brzydszej oczekujących na swoje piękniejsze połówki na ławkach przed witrynami… Taką to jestem dobrą żoną! No ale koniec chwalenia się – pora przejść do meritum i wyłożyć…. jabłka na stół.

Fajnie mieć nosa, czyli cześć Wam zapachoholicy!

village candleKim jest ta dziewczyna, o czym będzie ten, enty w sieci www, blog i czy naprawdę zapachy zasługują na to, żeby o nich pisać, i pisać, i pisać…?Ja sama jeszcze niedawno odpowiedziałabym „nie, nie, nie!” i każdy, kto mnie zna, mógłby z zamkniętymi oczami (i zatkanym nosem!) krzyknąć „Ona,? No way!”. Tymczasem nigdy nie mów nigdy – jak mówi przysłowie i oto jest, mój ci on „Mój pachnący świat”. Blog o zapachach i nie tylko!